
Recenzja gry Dying Light 2
Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w grze Dying Light 2 jestem w stanie stwierdzić, że warto było czekać prawie 2 lata.
Bez dwóch zdań Techland (ponownie) wykonało kawał dobrej roboty, a ich produkcja najprawdopodobniej- widząc oceny gry na steam oraz recenzje na youtube- zadebiutuje jako jedna z lepszych gier roku.
Fabuła wciąga jak odkurzacz, a scenografia jest po prostu fenomenalna, tym razem mamy do czynienia z miastem "postapo" w stylu europejskim, w którym to nasz bohater główny- Aiden- musi dokonać trudnych wyborów, zdobyć zaufanie ludzi zamieszkujących Villedor i (w późniejszym etapie gry) Central loop, pokonać wrogów i panoszące się, wszędobylskie, nie raz mrożące krew w żyłach...Zombiaki..
Kolejnym atutem gry jest ilość misji pobocznych, których jest naprawdę sporo. Od zwykłych "idź w miejsce x i przynieś mi y" do tych bardziej rozbudowanych, w których do rozwiązania mamy łatwiejsze i trudniejsze zagadki. Gra też, podobnie jak pierwsza jej część, zawiera sporo easter eggs, jednakże tutaj są one nieco bardziej skomplikowane. W tej części ulepszono też sysytem parkour, walki które już w dying light 1 były świetne poprawiono też wiele innych mechanik gry znanych nam z poprzedniczki. Streszczając wypowiedź w jednym zdaniu: "dwójka" to taka "jedynka" na sterydach.
Niestety w grze pojawiają się błędy, w cale nie małe i czasem dość frustrujące... Bo są one obecne nawet w głównych misjach. Nie raz miałam sytuację, że musiałam opuścić grę by ponownie ją załadować tylko i wyłącznie dla tego, że błąd uniemożliwiał mi ukończenie jednej z misji. Niestety po opuszczeniu gry w trakcie trwania "eventu", postęp nie został zapisany, więc konieczne było zrobienie misji po raz kolejny.
Pomimo tego wydaje mi się, że gra wykonana jest świetnie i jest warta przejścia, zarówno dla fanów jedynki jak i graczy spotykających się z Dying light po raz pierwszy w życiu.